czwartek, 24 kwietnia 2014

Złamanie ręki na nieodśnieżonym parkingu.

       Ostatnio zakończyliśmy sprawę starszego pana, który pośliznął się na nieuporządkowanym parkingu przed swoim blokiem. Doznał on bardzo poważnego złamania lewej ręki. Kość była całkowicie roztrzaskana. Odpowiedzialna za uporządkowanie terenu była administracja i do niej poszkodowany wystąpił z roszczeniem.  Po pewnym czasie otrzymał odmowną odpowiedź od ubezpieczyciela, w której stwierdzono, że wina leży po jego stronie.


    Nasz były klient polecił mu skorzystanie z usług naszej kancelarii. Mając doświadczenie w wielu takich sprawach przygotowaliśmy odpowiednio dokumenty, oświadczenia świadków oraz uzyskaliśmy zapis z monitoringu. Firma ubezpieczeniowa wypłaciła 5.000 zł. Po naszym odwołaniu zaproponowano zamknięcie sprawy ugodą na 20.000 zł. Odrzuciliśmy tą propozycję wiedząc, że jest to zdecydowanie za mało, a poszkodowany określił oczekiwane minimum na kwotę 30.000 zł. Przez kolejne pół roku kompletowaliśmy dokumentację medyczną z trwającego leczenia. Po kolejnym odwołaniu uzyskaliśmy ugodowo kwotę 67.000 zł, czyli prawie 3,5 razy więcej niż to co zaproponowano początkowo i ponad 2 razy więcej niż oczekiwał klient.

    W takich przypadkach gdy poszkodowani samodzielnie występują o odszkodowanie często nie są wstanie nic uzyskać. 

5 komentarzy:

  1. Jestem ciekaw na jakiej podstawie firma ubezpieczeniowa odrzuciła roszczenie? Jestem też ciekaw, w jaki sposób weszliście Państwo w posiadanie nagrania skoro ogólnie wiadomo, że sztuka ta jest niezwykle trudna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma ubezpieczeniowa odmówiła, ponieważ w procesie likwidacji szkody zwrócili się do administracji i ta stwierdziła, że oni dopełnili wszelkich obowiązków i nie poczuwają się do winy. Twierdzili również, że to poszkodowany nie zachował szczególnej ostrożności w warunkach zimowych i jest sobie sam winien.
      Co do nagrania to można je uzyskać. W tym przypadku poszkodowany wiedział, że na tym terenie jest monitoring i zwrócił się o udostępnienie nagrania, które jest dowodem w jego sprawie.

      Usuń
  2. Widocznie mozna... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszecie,że to sukces. A może temu człowiekowi należało się znacznie więcej i powinien pójść z tą sprawa do sadu zamiast zawierać ugodę.
    Skąd wiadomo, że ta kwota, nie jest za mała ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa sadowa trwała by około dwóch lat. Poszkodowany potrzebował środków finansowych na kontynuowanie leczenia i nie chciał kierowania sprawy na drogę sądową. Zgodnie z wolą poszkodowanego podjęliśmy negocjacje ugody, w których uzyskaliśmy kwotę, która w pełni satysfakcjonowała poszkodowanego. Kwota ta jest na tyle wysoka, że być może w sądzie nie uzyskalibyśmy dużo więcej, a sprawa ciągnęła by się kilka lat.

      Usuń